W tej części
strony znaleźć będzie można: recenzje, teksty |
|||
| Na początek "Filozofia dialogu" Józefa Tischnera w krótkim omówieniu |
Filozofia jest przede wszystkim taką nauką, która potrafi stawiać odpowiednie pytania. Potrafi po wielokroć zmierzać się z już, można by tak myśleć, rozwiązanymi problemami. Trudno jej czasem jednak znaleźć dobrą drogę do człowieka, bez którego przecież nie mogłaby istnieć. Tak dużo epokowych wydarzeń zmienia bieg historii, zmienia oblicze ludzkości. Tak wiele codziennych, zwykłych spraw decyduje o kształcie naszego życia. Wreszcie to także każde spotkanie z drugim człowiekiem może mieć decydujący wpływ na to co się z moim życiem stanie. Tym na pozór nieuchwytnym momentem ludzkiego życia chce zająć się filozofia dramatu. Pojęcie dramatu funkcjonujące w literaturze chce uchwycić działania i wypowiedzi postaci opierając się na akcji, a nie relacji podmiotu. Tu główną rolę odgrywa dialog. Wypowiedzi postaci mogą spełniać w utworze dramatycznym dwojaką funkcję: są najzwyklejszym sposobem nawiązania porozumienia pomiędzy osobami, lub też niejako poza tym ale w istocie może najważniejsze to, że objawiają osobę, czyniąc ją przed nami całkowicie otwartą, tu zarysowują się charaktery postaci, ich odmienne punkty widzenia, konfrontacje stanowisk i skłócone racje. Dla filozofii dramatu elementem konstytutywnym jest spotkanie. Tu rodzi się relacja pomiędzy uczestnikami, tu wreszcie rozpoczyna się dialog. Także w książce ks. Józefa Tischnera “Filozofia dramatu”, która jest próbą nakreślenia głównych myśli tej filozofii, spotkanie odgrywa kluczowy moment. Człowiek uczestniczący w spotkaniu, istota dramatyczna, zmuszony jest, choć to wysoce nieodpowiednie słowo w tej zaistniałej sytuacji, do otwarcia się na innego człowieka, otwarcie na scenę dramatu i na przepływający czas. Można więc raz jeszcze zapytać czym jest dramat? “Pojęcie to wskazuje na człowieka. Człowiek żyje w ten sposób, że bierze udział w dramacie – jest istotą dramatyczną. Inaczej żyć nie może. Jego naturą jest dramatyczny czas oraz dwa otwarcia – intencjonalne otwarcie na scenę i dialogiczne otwarcie na innego człowieka. Być istotą dramatyczną znaczy: istnieć w określonym czasie i w określony sposób otwierać się na innych i na świat – scenę.” Te warunki na wstępie analizuje Tischner. Od spotkania rozpoczyna swe rozważania filozofia dramatu, od niego także zaczyna się nasze spotkanie z książką. Najważniejszy jest w spotkaniu pierwszy moment, to wtedy decyduje się los naszej wzajemnej relacji. “Drugi postawił mi pytanie. Rozpoznaję je po zawieszonym głosie, po oczach, po wyrazie twarzy. Pytanie nie jest jednak ani zawieszonym głosem, ani błyskiem oczu, ani wyrazem twarzy. Pytanie jest roszczeniem. Ten kto pyta, rości sobie prawo do odpowiedzi.” Pojawia się obowiązek udzielenia odpowiedzi, Drugi nam zawierzył siebie i oczekuje wzajemności. Spotykając innego, nie można mieć pewności, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy zrobić; nie wiadomo, czy w ogóle coś powinniśmy. Lévinas, jeden z mistrzów tej filozofii wspominał kiedyś, jak niesamowite jest to spotkanie. Stając wobec piękna drugiego człowieka, stajemy wobec czegoś, co nie jest i nie może być zapowiedziane wcześniej. Piękna nie można zapowiedzieć, ono jest przecież tak bardzo inne od otaczającego nas świata, inne niż poznani dotąd ludzie, inne nawet niż wspomnienia skwapliwie przechowywane w pamięci. Wobec piękna zawsze stajemy zaskoczeni jego niezwykłością. Ale nie jest to niemożliwe, można powiedzieć, że mimo naszego zakłopotanego zaskoczenia jesteśmy na ten fakt przygotowani. Jesteśmy bowiem otwarci na drugiego. Napotkany człowiek jeden jedyny raz tylko jest tak piękny. Następnego dnia jest równie piękny, równie niezwykły ale i równie inny. Mi także zależy na tym spotkaniu, bo po nim ja też staję się piękniejszy. Tischner nie uważa spotkania za przypadek. Sądzi, że jest ono przygotowane przez całą przeszłość osób, które się spotkały. Wtedy dopiero widać jak wielkie jest znaczenie tego, co ci ludzie mają poza sobą. Filozofia dramatu to przede wszystkim filozofia doświadczenia. Polska etymologia dwóch członów słowa słusznie wskazuje na dążenie i na świadectwo. Autor wskazuje na jedyność prawdziwego doświadczenia – doświadczenie innego człowieka – spotkanie z innym. Wszelkie inne rodzaje doświadczeń – czy to doświadczenia rzeczy, czy siebie – są jedynie pomniejszoną odmianą doświadczenia innego. Doświadczenie twarzy jest doświadczeniem podstawowym. Dostojewski w “Braciach Karamazow” pisał, że “twarz człowieka często nie pozwala ludziom niedoświadczonym w miłości kochać człowieka”. W kontekście tej filozofii zdanie to jasne i proste nabiera nowych znaczeń. Twarz — w najwyższym stopniu naga, obnażona i bezbronna. Jest wystawiona na zagrożenia, jakby zapraszała do aktu przemocy. “Jest jednocześnie tym co nie pozwala zabijać. “Nie zabijaj”, to pierwsze słowo twarzy. Twarz stawia nas w niesamowitym miejscu świata. Ten kto posiada twarz jest inny. Zauważmy, skoro filozofia ta twierdzi, że powstaje postulat “nie zabijesz” to musi chyba też uznać, że zabójstwo to jest stale możliwe. Jakby sama twarz była swoistym zaproszeniem do morderstwa. Tischner zastanawiając się nad tym zagadnieniem odwołuje się do biblijnego morderstwa. Wobec Kaina staje twarz Abla, którą ten unicestwia. Porównując postacie Odysa i Abrahama na nowo formułuje pojęcia tęsknoty i pragnienia. Pojawiają się pytania o wolność i swawolę człowieka. Dramat otwiera możliwość tragedii. “Ktokolwiek bierze udział — jakikolwiek — w dramacie, ten ociera się o możliwość tragedii; ma jakieś uczestnictwo w tragiczności. Istotą tej tragedii jest zwycięstwo zła nad dobrem. Zdarza się też, że człowiek nie chce objawić drugiemu swej twarzy. Istnieją różne sposoby by tę twarz ukryć. Najbardziej znanym sposobem i jednocześnie należącym do najbardziej naturalnych i spontanicznych. Wstyd nie tylko odmawia, wstyd również prosi. Zwraca się z prośbą o uznanie wartości tego, co zostało ukryte. Maska natomiast nie jest ani zasłoną, ani twarzą. Maska jest kłamstwem, zamierza wprowadzić w błąd. Jest też maska poczucia niezadowolenia, autoironii, świadomości cierpiętniczej. “Stanął przede mną człowiek i zadał mi pytanie. Nie wiem, skąd przyszedł, i nie wiem, dokąd zmierza. Teraz oczekuje odpowiedzi. Pytając pragnie najwidoczniej uczynić mnie uczestnikiem jakiejś swojej sprawy. Jakiej? Tego nie wiem. Wiem jedynie tyle, ile zawiera się w pytaniu. Powstaje chwila pełna napięcia. Czy odpowiem pytającemu? Co mogę zrobić?” W książce tej stale powracają do nas pewne motywy i stale na nowo coś autor nam odsłania, z różnych perspektyw i kontekstów. Tischner próbuje ustalić możliwości odpowiedzi. Chce uchwycić ów moment napięcia między spotykającymi się. Wie jak to jest ważne, gdyż dając odpowiedź innemu, daję ją sobie samemu – sobie jako uczestnikowi w tym skomplikowanym dramacie dobra i zła. Jesteśmy ciągle na rozdrożu. Dlatego też Tischner w swych rozważaniach stawia pytania o granice zła, a więc o relację między dobrem a złem. Korzysta w tej pracy z dzieł literatury. Czytamy więc wraz z autorem “Filozofii dramatu” “Tragedię Ryszarda III” Szekspira, “Zbrodnię i karę” Dostojewskiego. Jednym z zamierzeń autora, podczas wyjaśniania tajemnicy spotkania, było wykazanie niemożliwości spotkania na płaszczyźnie zła. Płaszczyzna zła jest płaszczyzną zdrady i dlatego spotkanie na tym gruncie jest niemożliwe. Choć jest to prawda tak bliska naszemu życiu, tak powszechnie znana, a niestety także przez wielu stosowana ciekawa jest droga autora do sformułowania tych twierdzeń. Jest to także kolejny argument przemawiający za tym rodzajem filozofii. Ona się przydaje. Jej teoretyczne sformułowania, możemy odnaleźć w codziennej rzeczywistości. Może się bowiem wydawać, że tradycyjna filozofia ontologiczna nieco fałszuje obraz zła nazywając je tylko brakiem dobra. “Zło nie jest ani bytem, ani niebytem — zło jest zjawiskiem, ściślej: jest zjawą, która straszy i kusi.” Zło żąda, zdradza i niszczy. Nie jest to jedyne miejsce w tej książce, w której autor wyraża swą niechęć do tradycyjnej nauki o bytach. Filozofia dramatu wielokrotnie korzysta z metafor, wiedząc, że metaforyzacja należy do natury myślenia. Stąd jej filozofowanie zostało nazwane “myśleniem z wnętrza metafory”. Tym co wyróżnia ten rodzaj filozofii różni się od pozostałych, że opisuje nie to co jest, ale to co się wydarza, co staje przed nami jako dar, jak łaska darmo dana. Każde spotkanie pociąga za sobą nieodwracalną zmianę w przestrzeni obcowań, jest nieustannym wykraczaniem “poza”. Dlatego filozofia ta jest także a może nawet przede wszystkim świadectwem. Wielkimi jej świadkami są biblijny Abraham, Raskolnikow Dostojewskiego, Soren Kierkegaard, jest wreszcie Lévinas, który nie chce pozostać obojętnym wobec dramatu Holocaustu. Właśnie o Emmanuelu Lévinasie chciałbym jeszcze skierować parę słów. Ukazała się ostatnio ciekawa i niezwykła pozycja, której tytuł w polskim tłumaczeniu brzmi “Całość i nieskończoność. Esej o zewnętrzności”. Sądzę, że moim obowiązkiem było wspomnienie o tej książce właśnie w tym miejscu. Tischner wielokrotnie się do niej odwoływał, można powiedzieć, że ona stanowi główną i zasadniczą myśl filozofii dramatu. Tym bardziej, jeśli zainteresowała nas książka Tischnera, warto sięgnąć do źródeł tej filozofii. Komplementując to dzieło Tischner wypowiada słowa “Dzieło obrosło już legendą. Podziwiane i krytykowane weszło na stałe w obieg współczesnego myślenia. Wywiera wpływ nie tylko na filozofię, ale również na refleksję nad stanem współczesnej kultury. Jest prawdziwym wyzwaniem rzuconym naszemu światu.” Choć jest to filozofia tak bliska człowiekowi, to jednak stawia duże wymagania naszym zdolnościom przyswajania nieznanych światów. Wspomniałem już o doświadczeniu Holocaustu u Lévinasa. Holocaust stanowi przełom w jego myśleniu. Pozwala mu dostrzec wartość Drugiego. W filozofii twarzy Lévinasa można odnaleźć wpływ filozofii Husserla i Heideggera — którego szanował jako jednego z największych filozofów, który okazał się być dla niego tak małym człowiekiem. Odnaleźć można bardzo wielki wpływ lektury Biblii na jego twórczość. Ciekawe w tym dziele, że słowa dotychczas na codzień używane, nabierają, a może raczej odkrywają swe liczne znaczenia, których istnienia dotąd się nawet nie spodziewaliśmy. Wreszcie nieco wzniośle, ale tak jest naprawdę, możemy powiedzieć, że w filozofii tej na nowo odkryjemy Drugiego, a wreszcie i siebie samego. |
||